łoś na cytadeli
Pojawiał się i znikał. Wreszcie okazało się, że nie jest dzinnikarską kaczką, ale zwierzęciem z krwi i kości. W Warszawskim parku Hübnera, w którym pojawił się wczoraj wczesnym rankiem, ścigano go przez ponad pięć godzin w asyście kamer i dziennikarzy. Pomogły dopiero dwa zastrzyki usypiające. Wczesnym popołudniem łosia załadowano na ciężarówkę i przewieziono tam, skąd przybył - do lasku Bielańskiego.
Gazeta Wyborcza, czwartek 17.08.2000
|