gonili łosia po mieście
Wczoraj około godziny 14.30 na ulicach Radomska pojawił się niespodziewanie... łoś. Hasał po ulicach Piramowicza, Narutowicza i Kołłątaja.
Żadnych szkód nie wyrządził, ale nie wiadomo było, jak się go pozbyć. Straż miejska ani weterynaria nie dysponują bowiem strzelbami ze środkami usypiającymi.Pozostało więc poganianie zwierzęcia w kierunku lasu.
Powiadomiony przez mieszkańców patrol straży miejskiej starał się zepchnąć zwierzę w kierunku lasu w rejonie Bloku Dobryszyckiego. Nie miał jednak łatwego zadania, bowiem szybko zebrał się tłum zaciekawionych ludzi, wpędzając swoją obecnością łosia w panikę.
- To chyba była klępa, bo nie miała łopat - powiedział "Dziennikowi" dyżurny strażnik.
- Bez problemu skakała na sąsiednie posesje przez 2,5-metrowe płoty. Nasz patrol miał problem, żeby ją dogonić.
Około godziny 16 udało się łosia wypędzić poza teren zabudowany, gdzie powinien już dać sobie radę. Zagadką pozostaje natomiast, skąd się wziął nagle na terenie miasta. Mieszkańcy nie przypominają sobie, żeby kiedyś zdarzyło się coś podobnego.
Portal.pl, wtorek 30.05.2000
|